środa, 3 kwietnia 2013

Czekając na wiosnę...

Za oknem wciąż zima. Nie planuję się tym zamartwiać tylko rozważam opcje spędzenia niezapomnianej majówki. Wcale nie muszę jechać daleko. Słyszałam już historię przechwalających się drogimi, egzotycznymi wycieczkami koleżanek, których wcale tak dobrze nie wspominają. Nie zawsze najważniejszą rzeczą jest to gdzie pojedziemy, ale z kim i jak się do tej wyprawy przygotujemy. 

Koleżanka z pracy chwaliła się 10-dniową wyprawą na Zanzibar. Oczywiście, że dużo ją to kosztuje ale będą palmy, "niewielu polskich prostaków" (ci zdaniem koleżanki robią wstyd w Egipcie, toteż nurkowanie nad Nilem zrobiło się passe). Zignorowałam jej przechwałki. Mój znajomy z żoną pojechali w podróż poślubną w to samo miejsce i siłą rzeczy poznali się w hotelu. Po powrocie sporo się nasłuchałam o grymasach wspólnej koleżanki, której non stop coś nie pasowało. Takiej kobiecie nie dogodzisz. 

Ja tymczasem planuję z grupką znajomych wycieczkę objazdową po Niemczech. Obejrzymy parę zamków niemieckich książąt (zainspirował mnie artykuł: Niemcy okiem turysty) i docelowo wpadniemy na weekend do Berlina. A stamtąd z powrotem do Polski. Szykuje się wspaniała wycieczka. Byle pogoda popisywała i samochód Arka dał radę. Na wszelki wypadek przed wyjazdem pojedzie z nim do warsztatu, wykupi niezbędne ubezpieczenia. Na paliwo zrzucimy się grupowo. Będzie super. Maruderów pokrojów mojej koleżanki nie zabieramy ze sobą. Miejsce to tylko połowa sukcesu - ważne z kim jedziemy na wakacje.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz